Kategorie

Książka tygodnia

Skandale sportowe i oszustwa

Sponsorzy konkursu

Książka miesiąca

Rozmowy z ludźmi, którzy spotkali Jezusa

Świadectwa osób, Które przeżyły niezwykłe spotkania z Jezusem!

Autor książki - niegdyś młody i gniewny sceptyk - zaczął zmieniać swój punkt widzenia pod wpływem książki Andre Frossarda Bóg istnieje, spotkałem Co oraz szczerej rozmowy z Frossardem.

Spotkanie Andre Frossarda z Jezusem było wydarzeniem nagłym, niespodziewanym. Jego historia była bardzo piękna, ale to mi nie wystarczyło. W dalszym ciągu nie wiedziałem, co mam o tym myśleć i jak miałoby to wpłynąć na moje życie. Zacząłem więc szukać w historii innych osób, które rzeczywiście spotkały żyjącego Jezusa. (...) Zacząłem zadawać sobie pytania czy to, co zostało potwierdzone przez licznych świadków tysiąc, pięćset czy pięćdziesiąt lat temu, dzieje się również dziś. Czy istnieją ludzie, którzy dziś widzą Jezusa? Jeśli tak, kim oni są i gdzie żyją? Jak dowieść, że nie zmyślają? Jak ich odnaleźć i gdzie ich spotkać?
Francois Dabezies

W ten sposób autor dotarł do różnych osób: żyjących współcześnie chrześcijan mieszkających we Francji, pracujących zawodowo, wychowujących dzieci i na pozór nie wyróżniających się niczym szczególnym. Książka zawiera rozmowy przeprowadzone przez autora z jedenastoma osobami, które w szczególnych i niezwykle dramatycznych momentach swojego życia realnie, wręcz namacalnie doświadczyły spotkania z Jezusem.

Kardynał Lustiger z myślą o Żydach powołał organizację, która bezpośrednio mu podlegała. Biedny ksiądz z tej organizacji miał przed sobą wykształconego rabina. Ostatecznie dotrwałem do chrztu, jednak ciągle miałem wątpliwości. Pewnej nocy nie mogłem spać i powiedziałem do Jezusa:
- Zawładnąłeś moim sercem, ale moja głowa nie wierzy w Ciebie. Nie wierzę w Trójcę Świętą, w Twoje wcielenie i zmartwychwstanie; jesteś bluźniercą w odniesieniu do tego wszystkiego, co poznałem w judaizmie. Dlatego albo mnie nawróć - jak naczelnego rabina Rzymu czy jak świętego Pawła - albo zostaw mnie w spokoju i koniec, zacznę wszystko od nowa, tym bardziej, że nie wchodzę w to sam, mam szóstkę dzieci. Nie wiem jak sobie poradzę finansowo. Mam wystarczająco dużo problemów w moim codziennym życiu, nie chcę dodatkowych. (...)
Nazajutrz po moim przyjeździe wszedłem do kaplicy, gdzie (...) znajdował się wizerunek Najświętszego Oblicza z Całunu. Pod względem artystycznym wizerunek ten nie był zbyt dobrej jakości, a jednak przyciągnął moje spojrzenie. Wtedy pojawiły się dreszcze. Wiedziałem, że zaraz coś się wydarzy. Cud polegał na tym, że oczy na wizerunku z Całunu otworzyły się. Brakuje słów, żeby wyrazić niezgłębione szczęście i pokój, jakie mnie wtedy ogarnęły, słowa są zbyt ubogie. Po chwili, która wydawała się wiecznością, popatrzyłem w niebo i przeraziłem się: jeśli widzę takie rzeczy, jak otwierające się na obrazie oczy, to znaczy, że tracę rozum. Co powiedzą dzieci? Mama nie żyje, a tata zaraz wyląduje w szpitalu psychiatrycznym... Po długiej chwili jeszcze raz popatrzyłem na obraz i oczy znowu się otworzyły. Pan wybrał ten właśnie moment, aby mnie nawrócić. To była iluminacja.
Od tamtego momentu, podobnie jak św. Paweł, nie chciałem już jeść koszernych potraw. Wiedziałem, czego doświadczył Paweł. Tak jak on, nie chciałem już przestrzegać żydowskich przepisów, tak jak on, wszystko to uważałem za śmieci. Interesował mnie tylko Jezus, miłująca wiara i rozumienie Pisma. Już nie musiałem zadawać pytań, wszystko stało się jasne. (...)
14 września 2008 r., w święto Podwyższenia Krzyża, zostałem ochrzczony. Stałem się dzieckiem Bożym.
fragment książki